Najdroższe Labubu świata. Kiedy zabawka przestaje być zabawką

Jest taki moment na każdej aukcji, w którym w sali robi się cicho. Licytator unosi rękę, ktoś na drugim końcu świata dotyka ekranu telefonu — i mała, zębata istota, która zaczęła życie jako rysunek w szkicowniku, zmienia się w coś, czego nikt jej nie obiecywał: w dzieło sztuki warte więcej niż mieszkanie.

Labubu nie miał być inwestycją. Miał być figlem — chochlikiem z nordyckiej baśni, którego Kasing Lung wymyślił, zanim ktokolwiek wiedział, że potworki mogą być modne. A jednak w czerwcu 2025 roku w Pekinie odbyła się pierwsza w historii aukcja poświęcona wyłącznie tym stworzeniom — i świat dowiedział się, ile ludzie są gotowi zapłacić za odrobinę dzieciństwa, rzadkości i magii naraz.

Te kwoty nie mówią o figurkach. Mówią o nas — o tym, jak bardzo tęsknimy za czymś, co jest tylko nasze, jedyne na świecie, niemożliwe do powtórzenia.

Miętowy. Jedyny na świecie

Stał wyprostowany na sto trzydzieści jeden centymetrów — wzrostu dziesięciolatka. Miętowo-zielony, z tym swoim grymasem między uśmiechem a ostrzeżeniem. Pierwsza generacja, wykonana zanim Lung w ogóle podpisał umowę licencyjną z Pop Mart. Licytator powiedział tylko jedno zdanie: jedyny taki na świecie. Reszta wydarzyła się w ciszy i na ekranach ponad tysiąca telefonów.

Yongle, Pekin · czerwiec 2025
1 242 000 ¥
≈ 170 000 USD · z prowizją · cena młotka 1,08 mln ¥
Miętowy Labubu, 131 cm, pierwsza generacja. Opisany w katalogu jako „jedyny na świecie". Najwyższa cena, jaką kiedykolwiek osiągnęła ta postać — i moment, w którym art toy oficjalnie wszedł do salonu aukcyjnego.

Cena z prowizją sięgnęła 1,24 miliona juanów — około 170 tysięcy dolarów. Tego dnia padł rekord nie tylko dla Labubu, ale i dla samego Kasinga Lunga. Ten sam człowiek, którego akrylowy obraz kilka tygodni wcześniej trafił na wieczorną aukcję domu Christie's. Z szkicownika na ściany kolekcjonerów — w jedno pokolenie.

Brązowy olbrzym. Jeden z piętnastu

Tuż za miętowym stał jego większy brat — sto sześćdziesiąt centymetrów wzrostu, brązowy, masywny, jeden z zaledwie piętnastu istniejących na całej planecie. Tam, gdzie miętowy był unikatem, ten był legendą o ograniczonym nakładzie: wystarczająco rzadki, by rozpalić salę, wystarczająco realny, by w ogóle dało się go zdobyć.

Yongle, Pekin · czerwiec 2025
820 000 ¥
≈ 114 000 USD · jeden z 15 egzemplarzy na świecie
Brązowy Labubu, 160 cm. Drugi najdroższy obiekt wieczoru — dowód, że przy art toyach rzadkość bywa cenniejsza niż rozmiar, a „limitowane" potrafi znaczyć dosłownie kilkanaście sztuk.

Trzej mędrcy, którzy potroili wartość

Najpiękniejsza historia tej aukcji nie była o rozmiarze. Zestaw „Three Wise Labubu" — trzy małe figurki z 2017 roku, nakład stu dwudziestu kompletów — miesiąc wcześniej sprzedał się u Sotheby's za 186 tysięcy juanów. Wrócił na licytację w Pekinie i w ciągu jednego wieczoru osiągnął ponad trzykrotność tamtej ceny. To nie inflacja. To prędkość, z jaką pragnienie potrafi rosnąć.

Yongle, Pekin · czerwiec 2025
586 500 ¥
≈ 81 000 USD · miesiąc wcześniej: 186 000 ¥ u Sotheby's
„Three Wise Labubu", zestaw z 2017 roku, nakład 120 kompletów. Cena potrojona w cztery tygodnie — najczystszy obraz tego, jak działa kolekcjonerski głód.

Cała aukcja — czterdzieści osiem obiektów, wszystkie sprzedane, żaden bez nabywcy — przyniosła 3,73 miliona juanów. Sala na dwieście osób i ponad tysiąc licytujących, którzy nigdy nie weszli do środka, bo licytowali z drugiego końca świata, jednym kciukiem.

Dlaczego ktoś płaci tyle za zabawkę

Łatwo się z tego śmiać. Łatwiej, niż przyznać, że rozumiemy. Bo prawda jest taka, że nie płaci się tu za winyl ani za futerko. Płaci się za to samo, za co zawsze płaciło się w sztuce: za rzadkość, autorstwo i historię, którą można nosić jak własną.

  • Rzadkość — „jedyny na świecie" to nie slogan, to obietnica, że nikt inny tego nie ma.
  • Ręka artysty — pierwsze generacje i prototypy malowane przez Lunga traktuje się dziś jak oryginalne obrazy, nie jak produkt z taśmy.
  • Moment kulturowy — kupując takiego Labubu, kupujesz kawałek dokładnie tej chwili, w której potworek stał się ikoną.
  • Emocja, nie kalkulacja — eksperci ostrzegają wprost: to nie są instrumenty finansowe, tylko popkulturowe artefakty. Kupuj sercem, nie arkuszem Excela.

I może właśnie to jest najczulsze w tej całej historii. Że w świecie, który wszystko sprowadza do liczb, ludzie wciąż potrafią wydać fortunę na coś, co nie robi nic — po prostu stoi, patrzy tym swoim zębatym uśmiechem i przypomina, że kiedyś umieliśmy się zachwycać bez powodu.

Magia jest bliżej, niż myślisz

Nie musisz mieć stu siedemdziesięciu tysięcy dolarów, żeby zacząć. Te rekordy to skrajność — najwyższe nuty pieśni, która ma też swoje ciche, dostępne tony. Każda figurka Labubu, którą trzymasz w dłoni, należy do tej samej rodziny co miętowy olbrzym z Pekinu. Ta sama postać, ta sama opowieść, ten sam dreszcz przy otwieraniu blind boxa — tylko w skali, na którą możesz sobie pozwolić.

Bo kolekcja nie zaczyna się od fortuny. Zaczyna się od jednej rzeczy, która sprawia, że robi ci się cieplej. A jeśli chcesz mieć pewność, że Twój Labubu jest oryginalny, zanim kiedykolwiek pomyśli o salonie aukcyjnym — napisaliśmy o tym osobno: jak rozpoznać prawdziwego Pop Mart.

Twoja własna magia. Cała kolekcja Labubu w Kickomi.

Zobacz Labubu →